Łagodność – mój język obcy

Łagodność – mój język obcy

Mówię biegle w języku angielskim, ale to mój drugi język.

Trochę zabawne, bo języka niemieckiego – przekonana mając szesnaście czy siedemnaście lat, że nie będzie mi w życiu potrzebny – z pełną determinacją przestałam się uczyć.

Niby szkoda, ale przecież nie mogłam wtedy wiedzieć, że dzisiaj – już zaraz od dwóch lat będę mieszkała w Niemczech, nie znając języka niemieckiego. – Chociaż z czasem rozumiem już coraz więcej i sama tworzę pojedyncze zdania. A to mój mały wielki sukces. – Potrzebowałam do samego oswojenia się z czymś tak nowym prawie dwóch lat.

Na samym początku napotkałam na wielki opór, który wciąż jest moim częstym gościem. Tyle że, już się dobrze znamy i lepiej razem działamy. A w sumie, działamy w ogóle, bo na starcie, ten gość Opór tylko był obecny i był niemile przeze mnie widziany.

Ale do brzegu.

Języka angielskiego nie przestałam się uczyć. A wręcz zaczęłam zgłębiać jego tajniki z pełną pasją do zagranicznych filmów i piosenek, które były wówczas coraz łatwiej i powszechniej dostępne. Mój angielski wystartował dokładnie wtedy gdy niemiecki wylądował. Zaczęłam tłumaczyć piosenki, oglądać seriale po angielsku i z angielskimi napisami.

To była długa przeprawa, szczerze mówiąc nadal trwa, bo nie da się nauczyć języka obcego, nie ucząc się ciągle o nim czegoś nowego.

I tak samo jest z nauką łagodności wobec siebie. – Bo wobec innych to pikuś. Niestety, odkryłam, że stosuję podwójne standardy – dla innych jestem milsza niż dla samej siebie. I uczę się to zmieniać. Uczę się łagodności do siebie, ale jest to zupełnie mi obcy język. Chociaż pierwsze lekcje dobroci wobec siebie rozpoczęłam w roku 2020 gdy odważyłam się sama wyjechać w Bieszczady. Zabrałam ukochanego psa i pojechaliśmy.

Od tamtego czasu idzie mi coraz lepiej, ale ta „łagodność” to dla mnie wciąż wielka sztuka.

Być może równolegle zdążę nauczyć się biegle mówić po niemiecku.

Byłoby super.

Ale takie postępy można zrobić tylko w łagodności wobec siebie.

Jedna z moich nauczycielek, w odpowiedzi na maila napisała mi, że jestem tytanem pracy.

Był to komplement. Ale gdy przeczytałam, że jestem tytanem pracy, zrozumiałam, że to prawda, i że wcale nie chcę nie być.

Bo ta moja nabyta od dziecka tendencja do nadmiernego wysiłku jest ciężka i trudna. Bardzo trudna. W takim trybie jest mi bardzo ciężko, i właśnie dlatego uczę się łagodności.

Jest to tak samo trudne jak uczenie się języka obcego.

Angielskiego zaczęłam uczyć się pełną parą gdy miałam 16 lat, sama byłam tak bardzo ciekawa, że nie mogłam się wręcz oderwać. Szukałam ciekawych seriali i godzinami zatrzymywałam, cofałam, robiła notatki i tłumaczyłam ze słownikiem .

Jakoś naturalnie byłam tego tak ciekawa, że przychodziło mi to z łatwością.

Z językiem niemieckim napotykam na wewnętrzny opór. – Bo czuję presję.

A z językiem łagodności im częściej sobie odpuszczam, tym lepiej realizuję cele. Robiąc sobie przerwy odzyskuję energię i moc sprawczości, odżywam i chętnie wracam do pracy – we własnym tempie.

Chyba właśnie to „własne tempo” jest tutaj kluczem i odpowiedzią w jednym.

Ale co to jest właściwie ta łagodność na jakimś życiowym przykładzie?

To jest wtedy kiedy po całym dniu o dwudziestej pierwszej cztery, po kolejnym sprzątaniu naczyń w kuchni, zamiataniu, porządkowaniu, i po całodniowym wysiłku, nie zmywasz tych ostatnich dwóch miseczek po sorbecie z owoców.

Odkładam brudne miseczki do zlewu i idę odpocząć, bo całe ciało mówi mi już jednogłośnie Dość.

Amen i namaste,

Sylwia

#niebostory #oduszywtransformacji

https://ebookpoint.pl/eksiazki/o-duszy-w-transformacji-czesc-1-sylwia-lamczak,e_4jxx.htm#epubcfi(/6/2[CoverPage_xhtml]!/4/1:0)
https://oceanksiazek.pl/pl/p/O-duszy-w-transformacji.-Czesc-I/3817
https://oceanksiazek.pl/pl/p/O-duszy-w-transformacji.-Czesc-I/3817
https://oceanksiazek.pl/pl/p/O-duszy-w-transformacji.-Czesc-I/3817

Dodaj komentarz