Niebo

Święto Nieba

Niebo

W NIEBO-wzięcie, dziś świętujemy Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny.
Matka Boska, Maryja, Królowa – to określenia piękne i unoszące Matkę Jezusa, ale jednocześnie – mimo swego piękna, które jest słuszne – może sprawiać pewien dystans między nami – śmiertelnikami – a Mamą.


Miriam – czyli właśnie Matka Boska, była za życia ziemskiego prostą, zwyczajną, pracującą i pracowitą dziewczyną, która Boga miała w sercu w swojej zwykłej codzienności. W czasie zwykłym, powszechnym, między jednym obowiązkiem, a drugim. – O tym czytam też i uczę się dzięki s. Annie Marii Pudełko AP i Marii Miduch, które wspólnie napisały książkę – „Wolność jest w Niej. Z Maryją na ścieżkach Biblii i życia.” – i tam też zgłębiam prostotę Maryjną, czyli zwykłość Miriam.

A ta właśnie „zwykłość” skraca dystans, i zbliża mnie do Jej serca, tym samym zbliżając do serca Jezusa, Boga. Ukazanie Miriam w prostotach dni zwykłych pomaga zbliżać własne serce w stronę coraz pełniejszej Miłości, wspiera w nauce, w życiu po prostu. Zbliża nasze serca, nas samych do Miłosierdzia, i pozwala lepiej zrozumieć samą siebie, ale też zaakceptować i pokochać mocniej piękno prostoty i zwykłości każdego powszechnego, roboczego dnia. Gdy w zwykły poniedziałek mam atak paniki i czuję przygnębienie kolejnym początkiem wyścigu szczurów, i automatycznego biegu po więcej… gdy sobie przypomnę proste życie Miriam i jej bliskość z Bogiem i ufność, sama staję się Bogu bliższa i ufniejsza.


Brat Mieczysław Łusiak, który także pomaga mi zgłębiać Słowo Boże, również zaprasza do takiego oddystansowania. W dzisiejszym komentarzu do Ewangelii (Łk 1,39-56) trafnie zauważył, że W-Niebo-wstąpienie, to właśnie Święto Nieba, bo to właśnie do Nieba Bóg wziął Miriam, i dzisiejsza uroczystość ma przypominać, że każdy z Nas ma być w-niebo-wzięty. Każdy z Nas, kto tego chce, bo Tata nikogo na siłę tam nie zabiera.


Brat Mietek, trafnie przypomina, że nasza ludzka miłość, nie ma być idealna, a raczej, ma, być. Ma być najlepsza jaką potrafimy zrobić, ale taka, bez przesady – na miarę naszych możliwości. Człowiek ma sporo słabości, i zaakceptowanie tego, jest także formą miłości. Niesłychanie ważną formą miłości, o ktorej warto pamiętać. I Bóg Nas takich chce. – To jest kluczowa wiadomość.


Wiara nie musi być idealnie sformalizowana – najważniejsza jest relacja z Bogiem, i miłość, bo Bóg jest Miłością. Brat Łusiak stwierdza, że kluczowa jest Miłość, bo Bóg jest Miłością. Jeśli staramy się kochać tak jak potrafimy, to jesteśmy kompatybilni, nadajemy na tych samych falach (z Bogiem), i przez to można powiedzieć, że już jesteśmy przeznaczeni do życia w Niebie. Ale najważniejsze jest to, żebyśmy starali się kochać. – „Kto miłuje nie musi być w tej Miłości doskonały. Kto miłuje na miarę swoich sił i możliwości, ten zna Boga.”- o.Mieczysław Łusiak.


Dzisiejsze święto nie jest tylko celebracją wyjątkowości Maryji, jest raczej świętem, które mówi Nam, że wszyscy, którzy chcemy i którzy kochamy, spotkamy się w Niebie z Naszą Mamą. To święto jest o Jej czekaniu na Nas.


o. Łusiak opowiedział w dzisiejszym komentarzu piękną i inspirującą opowieść o bliźniakach.


Oto ona:


W brzuchu ciężarnej kobiety były blizniaki. Pierwszy zapytał drugiego:

  • Wierzysz w życie po porodzie?
  • Jasne. Coś musi tam być! Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
  • Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by to miało wyglądać?
  • No nie wiem, ale bedzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią…
  • No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina.
  • No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę, i ta się bedzie o nas starać.
  • Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według ciebie w ogóle jest?
  • No przecież jest wszędzie wokół nas… Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
  • Nie wierzę! Zadnej mamy nie widziałem czyli jej nie ma…
  • No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę,że prawdziwe życie zaczyna sie dopiero później…

Gdy zaczęłam coraz częściej, zamiast w dół, patrzeć w górę, zamiast rozpaczy, wybierać Nadzieję, zaczęłam myśleć o stworzeniu czegoś, w czym będę mogła sobie i innym przypominać o Niebie. To wielowymiarowe marzenie, potrzeba, chęć rozwoju, i bycia bliżej Boga, to wszystko razem, stworzyło Niebostrony, a później NieboStory.

Chociaż coraz częściej mam ochotę wrócić do pierwotnej nazwy.

Amen i Namaste


S.

Sylwia Lamczak
Sylwia Lamczak

Sylwia Lamczak – artystka, nauczycielka języka angielskiego, nauczycielka jogi, autorka książek, podróżniczka, która kocha Naturę.

Artykuły: 70

Dodaj komentarz