Nie wiem. Jest okej.
I to „okej” nie jest ani euforią, ani porażką.
To nie jest moment, w którym wszystko się układa, ale też nie taki, w którym wszystko się wali.
To jest ten stan pomiędzy.
Gdzie trochę się wahasz, trochę zastanawiasz, czasem masz energię, a czasem tylko chęć, żeby było cicho. Nie wiem, co dalej — i to jest w porządku.
Nie mam dziś wielkich odpowiedzi ani planów na kilka lat do przodu.
Mam za to świadomość, że nie zawsze trzeba wiedzieć.
Czasem wystarczy być. I jeśli jest okej — to naprawdę już całkiem sporo.
S.








